|
Urodziłem się w Łodzi. Od wczesnych lat asymilowałem się z gęstą przemysłową atmosferą. Betonowe blokowisko było moją naturalną oazą. Odgłosy syren z pobliskiego pogotowia zlewały się z hałasem autobusów ikarus w kakofoniczną symfonię. Z siódmego piętra bloku na osiedlu manhattan podziwiałem krajobraz kominów i fabrykę 'mera-poltik'.
To tu 'na blokach' poznawałem uroki betonowej dżungli. Dopiero w czasie studiów wyrwałem się z Łodzi. Niemcy, Grecja, Finlandia, Hiszpania. Integrowałem się z resztą świata.
Parę lat później przenoszę się do Warszawy. Miasta owianego niepotrzebną legendą nieprzyjaznego establishmentu. Ja potrzebowałem Warszawy, a Warszawa potrzebowała mnie. Polubiliśmy się.
Nie czuję się związany z miejscem, w którym mieszkam. Czuję się związany z ludźmi, z którymi przebywam.
Nie lubię niekompetencji.

|